-Obowiązek powtórzyłam.
-Tak.
-Nie musiała pani mnie ratować.
-Ja uważam,że jednak musiałam.
-Kim był ten mężczyzna który cię zaatakował.
-To Yudachi jeden z trzech sanninów.
-Czego chciał o demnie..
-Demona.
-No tak dziękuję za pomoc powiedziałam wstając z ziemi.
-Gdzie idziesz zapytała.
-Nie wiem za pewne do lasu.
-Po co.
-Muszę sobie znaleźć jakieś miejsce gdzie będę spała.
-Chcesz spać w lesie.
-Tak.
-Nie możesz.
-A gdzie mam iść jedyna osoba którą miałam nie żyje więc nie mam gdzie iść.
-Możemy poszukać ci jakieś rodziny czy coś.
-Dziękuję ale nie chce jeśli trafię do jakieś rodziny nie będę umiała
się przyzwyczaić a po za tym jestem zagrożeniem dla wioski więc chyba
lepiej bym stała zboku nie wychylając się.
(Anko)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz