Usiedliśmy wszyscy na polu treningowym. Ja i Kakashi obraliśmy miejsce
najbardziej odległe od reszty. Usiadłem w pozycji kwiatu lotosu i
zamknąłem oczy kładąc dłonie na kolanach. Odepchnąłem głęboko. Starałem
się wyciszyć i przestać o czymkolwiek myśleć, jednak im bardziej się
starałem, tym więcej wspomnień i myśli pchało mi się przed oczy...
Wszędzie były płomienie... Krew... Ciała... Nieme krzyki na twarzach
martwych ludzi... Palące się ciała... Dym... Popiół... Śmierć...
Strach... Oczy Itachi'ego... Rodzice... Szpital... Zgliszcza...
Akatsuki... Symbole... Oczy... Ręce wskazujące na mnie... Szepty...
Plotki... Kakashi... Jego ojciec... Walka z Itachi'm... Sharingan...
Śmierć Sakumo... Rozpacz Kakashi'ego... Walka... Moje wyznanie...
Płomienie...
Przez moje ciało i umysł galopowały tysiące myśli... Nie mogłem się ich
pozbyć... Jednak po dłuższej chwili wszystko zaczęło cichnąć... Jedyne
co słyszałem to cisza, jedyne co widziałem to czerń próżni prze mymi
oczyma, jedyne co czułem to spokój, jedyne o czym myślałem to nic...
Wstając nadal z zamkniętymi oczami, chwyciłem shurikeny i zacząłem
rzucać. Trafiałem we wszystkie drzewa naokoło polany tak, że jedna z
gałęzi dzieliła się na pół...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz