Wzruszyłem ramionami.
-Acha.- powiedziałem i ruszyłem w swoją stronę.
-Czekaj!- krzyknęła za mną. Odwróciłem się patrząc na nią pytająco i stając.- Gdzie idziesz...?- spytała.
-A nie wiem... Przejść się...- znów wzruszyłem ramionami.
-A... Może... Może mogę... Mogę iść... Może mogę iść z tobą...?- spytała niepewnie.
-Jak chcesz...- mruknąłem po raz kolejny wzruszając ramionami. Kiedy przestały być nachalne, muszę przyznać, że zacząłem na nie patrząc z innej perspektywy i przestały mnie denerwować i nie nurzyło mnie ich towarzystwo...
<Tsuhikii?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz