Całe dnie przesiadywałam głęboko w lesie, samotnie, poświęcając cały
wolny czas na naukę i treningi, nie długo czekał mnie egzamin, bardzo
się denerwowałam. Stanęłam prosto, zamknęłam oczy i za pomocą
kontrolowania przepływu czakry, stworzyłam swojego pierwszego klona.
Uśmiechnęłam się pod nosem, po czym wykonałam jeszcze kilka klonów, moja
radość była niewyobrażalna. Teraz mogłam być spokojna, podołam, dam
radę wykonać, chodziarz jednego klona. Zasiadłam na trawie, medytowałam,
musiałam się skupić przed egzaminem, minęło dobre kilka godzin, zdążyło
się już ściemniać. Ujęłam w dłoń swój notes, otworzyłam na pierwszej
wolnej stronie, miałam bardzo dużo weny.
~ Me kamienne serce, nieczułe się stało, obojętne na obojętność,
cierpieniom zaprzestało. Lecz dusza ma, wrażliwa, skrzywdzona, wciąż
rozdrapuje rany przeszłości, nie chcąc dopuścić nawet małej dawki
radości. Odpychająca powłoka, kryje równie niechętne do życia wnętrze,
idę przed siebie, szukając ukojenia w śmierci ramionach. ~ mówiłam w
myślach, a słowa z pod mojego pióra lały się strumieniami. ~ I tu
pytanie, czy ktoś pójdzie za mną, odwracam się, nikogo, sama idę na
życia kraniec. Stawiam na szali mą nieśmiertelna egzystencje, nie
dopuszczając myśli o lepszym, jutra stanie. Zamykam oczy, zaciskam zęby,
to koniec, to tryumf mego istnienia, urodziłam się by zginąć, nie
zatrzymasz już losu, me ambicje, me marzenia runęły niczym mur, nie
zostawiając ni garstki prochu. W tym wierszu, w mych słowach, odszukaj,
ukrytej wiadomości, jej treść trafi do serca twego, uświadamiając ci
prawdę tragiczną, jakże drastyczną, i pokażą drogę mą, ku końcowi,
zbliża się kres mych dni, wypatruj mnie w przyszłości, lecz starą mnie,
zatrzymaj w tych dobrych, pozytywnych wspomnieniach. ~ postawiłam
kropkę, zadowolona z nowego wiersza.
Spojrzałam w niebo, gwiazdy migotały na niebie, księżyc bił pięknym,
jasnym blaskiem, wiał przyjemny, chłodny wiatr. Wdrapałam się na gałąź
najbliższego drzewa, gdzie zasnęłam, przesypiając spokojnie całą noc.
Obudziło mnie ciepło poranka, delikatne promienie słońca zaczęły
pokrywać świat. Zwinnie zeskoczyłam na ziemię, po czym ruszyłam do
akademii. Czekając na swoją kolej, starałam się zabić stres, który
towarzyszył mi już od samego ranka, a wyłącznie przeszkadzał. Usłyszałam
moje imię dobiegające z sali egzaminacyjnej, wkroczyłam do
pomieszczenia, w momencie kiedy przekroczyłam próg cały stres, wszystkie
zmartwienia ustały, zastąpiła je pewność swego. Stanęłam na środku,
zebrałam czakrę i w zaledwie kilka sekund stworzyłam dziesięć klonów, co
prawda taka strata czakry nieco mnie osłabiła, ale nadal byłam w stanie
stworzyć jeszcze wiele klonów. Podniosłam wzrok na egzaminatorów,
wymieniali spojrzenia i coś notowali.
<< Yohiko >>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz