poniedziałek, 15 grudnia 2014

Od Miyabi "Ezganim" # 14

Całe dnie przesiadywałam głęboko w lesie, samotnie, poświęcając cały wolny czas na naukę i treningi, nie długo czekał mnie egzamin, bardzo się denerwowałam. Stanęłam prosto, zamknęłam oczy i za pomocą kontrolowania przepływu czakry, stworzyłam swojego pierwszego klona. Uśmiechnęłam się pod nosem, po czym wykonałam jeszcze kilka klonów, moja radość była niewyobrażalna. Teraz mogłam być spokojna, podołam, dam radę wykonać, chodziarz jednego klona. Zasiadłam na trawie, medytowałam, musiałam się skupić przed egzaminem, minęło dobre kilka godzin, zdążyło się już ściemniać. Ujęłam w dłoń swój notes, otworzyłam na pierwszej wolnej stronie, miałam bardzo dużo weny.
~ Me kamienne serce, nieczułe się stało, obojętne na obojętność, cierpieniom zaprzestało. Lecz dusza ma, wrażliwa, skrzywdzona, wciąż rozdrapuje rany przeszłości, nie chcąc dopuścić nawet małej dawki radości. Odpychająca powłoka, kryje równie niechętne do życia wnętrze, idę przed siebie, szukając ukojenia w śmierci ramionach. ~ mówiłam w myślach, a słowa z pod mojego pióra lały się strumieniami. ~ I tu pytanie, czy ktoś pójdzie za mną, odwracam się, nikogo, sama idę na życia kraniec. Stawiam na szali mą nieśmiertelna egzystencje, nie dopuszczając myśli o lepszym, jutra stanie. Zamykam oczy, zaciskam zęby, to koniec, to tryumf mego istnienia, urodziłam się by zginąć, nie zatrzymasz już losu, me ambicje, me marzenia runęły niczym mur, nie zostawiając ni garstki prochu. W tym wierszu, w mych słowach, odszukaj, ukrytej wiadomości, jej treść trafi do serca twego, uświadamiając ci prawdę tragiczną, jakże drastyczną, i pokażą drogę mą, ku końcowi, zbliża się kres mych dni, wypatruj mnie w przyszłości, lecz starą mnie, zatrzymaj w tych dobrych, pozytywnych wspomnieniach. ~ postawiłam kropkę, zadowolona z nowego wiersza.
Spojrzałam w niebo, gwiazdy migotały na niebie, księżyc bił pięknym, jasnym blaskiem, wiał przyjemny, chłodny wiatr. Wdrapałam się na gałąź najbliższego drzewa, gdzie zasnęłam, przesypiając spokojnie całą noc. Obudziło mnie ciepło poranka, delikatne promienie słońca zaczęły pokrywać świat. Zwinnie zeskoczyłam na ziemię, po czym ruszyłam do akademii. Czekając na swoją kolej, starałam się zabić stres, który towarzyszył mi już od samego ranka, a wyłącznie przeszkadzał. Usłyszałam moje imię dobiegające z sali egzaminacyjnej, wkroczyłam do pomieszczenia, w momencie kiedy przekroczyłam próg cały stres, wszystkie zmartwienia ustały, zastąpiła je pewność swego. Stanęłam na środku, zebrałam czakrę i w zaledwie kilka sekund stworzyłam dziesięć klonów, co prawda taka strata czakry nieco mnie osłabiła, ale nadal byłam w stanie stworzyć jeszcze wiele klonów. Podniosłam wzrok na egzaminatorów, wymieniali spojrzenia i coś notowali.

<< Yohiko >>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy