-Dobrze cię widzieć Tobi... I wiedzieć, że nie zostałeś zabity...-
uśmiechnąłem się mrużąc oczy i poklepałem go po plecach.- Nie mówiłeś,
że znasz Kakashi'ego...- dodałem unosząc jedną brew.
-Wolałem to zachować na... lepszą... okazję...- wyjaśnił i chytrze się uśmiechnął.- Wchodzisz w to...?- spytał.
-Zależy...- odparłem.
-Od czego?- spytał.- Jestem otwarty na sugestie...
-Zasadniczo
od kilku spraw... Pierwsza: będę mógł dokończyć trening z Orochimaru
przed zacięciem zabawy. Druga: w każdej chwili mogę dodać swoje trzy
grosze. Trzecia: jesteśmy ja równi, bo nie mam zamiaru być niżej. A
czwarta: jeśli któryś będzie chciał, będzie mógł się wycofać nez
konsekwencji, o ile obieca, że nie wyda reszty...- rzuciłem krótkie
porozumiewawcze spojrzenie Kakashi'emu. Tobi skinął głową.
-Dobra. Mogę na to przystać.- wyciągnął do mnie rękę. Uśmiechnąłem się. Uścisnąłem ją.
-A ty Kakashi?- spytał patrząc na niego. Zanim ten zdążył odpowiedzieć, powiedziałem:
-A,
i jeszcze tylko jedno. Mamy z Kakashi'm już jakieś plany... Najpierw
zamkniemy tamte sprawy...- spojrzałem na Tobiego. Skinął głową. Oboje
spojrzeliśmy na Kakashi'ego. Posłałem mu wspierające spojrzenie.
-Nie czuj się zobowiązany. Zrób to co uważasz za słuszne.- powiedziałem.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz