Uśmiechnąłem się, kiedy stwierdził, że możemy rozwalić wioskę. On zajął się ANBU i domami, a ja cywilami... Najbardziej lubiłem patrzeć w oczy swych ofiar... Kochałem ten strach... Uśmiechnąłem się i wyskoczyłem w powietrze. Następnie z całą siłą zacząłem pikować w dół. Wylądowałem na dachu Gabinetu Hokage... W jednej chwili przywołałem ogromnego węża, który owinął się dookoła budynku. Następnie kazałem wężowi zmiażdżyć Gabinet. Z Hokage w środku. Uśmiechnąłem się. Wąż wszedł pode mnie i wysunął się wysoko ponad dach zmiażdżonego Gabinetu. Następnie przywołałem cztery kolejne giganty... Zaczęły wyłapywać ludzi i ich zjadać, miażdżyć lub atakować jadem... Byłem zadowolony... Kiedy cywili właściwie już nie było, użyłem swego Amaretasu. Zacząłem palić wioskę na popiół... Wysłałem do Kakashi'ego orła i siebie również uniosłem, ale za pomocą Pieczęci. Amaretasu po chwili starło z powierzchni ziemi wioskę... Została naga, czarna ziemia. Uśmiechnąłem się i podleciałem do Kakashi'ego. Spojrzałem na niego zadowolony.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz