Biegliśmy w ciszy. Nie było czasu na rozmowy. Wszyscy zmieniliśmy się w wilki, a ja biegłem na samym przedzie kierując resztą. Nagle wyczułem obcą chakrę... Kazałem im biec dalej, a sam zatrzymałem się gwałtownie. Wciągnąłem powietrze w nozdrza. Ślady chakry zniknęły... Zmarszczyłem czolo i ruszyłem ze zdwojoną szybkością aktywując Sharingan. Zrównałem się z nimi po kilku minutach...
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz