Uśmiechnąłem się i zacząłem ją całować namiętnie. Nie minęło wiele czasu, kiedy leżeliśmy nago. Podniecała mnie. Delikatnie całowałem ją po całym ciele, przechodziły ją dreszcze rozkoszy. Szepnąłem:
-Jak teraz coś wybuchnie, to pieprzę to... Niech mi tylko ktoś spróbuje coś popsuć, a wydłubię mu oczy i wywieszę jego ciało na balkonie, by inni wiedzieli, że akurat nie warto przeszkadzać...- powiedziałem i spojrzałem jej w oczy. Uśmiechnęła się.
-Jesteś przewidywalny...- szepnęła.
-Tak...?- spytałem.
-Tak.- odparła.
-A tego się spodziewałaś...?- spytałem i wziąłem ją na ręce całując ciągle. Szybko się połączyliśmy. Nadawałem tempo. Coraz szybsze. Dyszała podniecona.
-I co...?- spojrzałem na nią.- Taki przewidywalny...?- spytałem mrużąc oczy. Spojrzała n mnie tylko, a zanim zdążyła odpowiedzieć, zamknąłem jej usta namiętnym pocałunkiem...
<Sakura?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz