Spojrzałem za okno.
-Nie...- odparłem.- Nagato nie będzie atakował wiosek, a chciał mnie po prostu mieć w ryzach... Mieć pewność, że go nie zabiję...- odparłem.
-Wystarczyłoby w takim razie, gdyby w umowie było, że on nie atakuje i ty nie atakujesz...- szepnęła.
-Niby tak... Ale on wolał mnie mieć w swych szeregach... Pewnie ma nadzieję, że postanowię opuścić dla niego wioskę... Ale tego nie było w umowie... I to się nie stanie...- powiedziałem.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz