Spojrzałem jej łobuzersko w oczy. Przybliżyłem swą twarz do jej i szepnąłem:
-Może i nie mam szczęścia jeśli chodzi o zdrowie i ciągle trafiam do szpitala słaby jak dziecko, ale nie jestem kotkiem, tylko tygrysem, który raz złapanej zdobyczy łatwo nie puszcza...- wyszczerzyłem trochę zbyt zaostrzone zęby z długimi kłami...
-I jeszcze wampir... No ładnie...- szepnęła. Zmrużyłem zawadiacko oczy unosząc jedną brew. Zacząłem ją całować po całym ciele tak, by sprawić jej jak najwięcej przyjemności... Jęczała cicho. I się połączyliśmy... Staliśmy jednością... Wszystko było super i nagle usłyszałem kroki... Błyskawicznie założyłem spodnie i zakryłem Sakurę kołdrą, mówiąc cicho:
-Udajesz, że śpisz...- szepnąłem. Schowała się pod kołdrę. Do pokoju wszedł Itachi. Podszedłem do drzwi kładąc palec na ustach. Byłem spocony jak szczur..
-Ciiii...- szepnąłem i wyszliśmy z pokoju. Kiedy stanęliśmy na korytarzu spytałem:
-Co chcesz?- spojrzałem na niego robiąc poker face.
-Nic... Chciałem sprawdzić czy już jesteś... Nie sądziłem, że będziesz jeszcze na nogach...- wzruszył ramionami. Myślałem, że go uduszę. Powstrzymałem się jadnak. Wysiliłem się na uśmiech.
-Jestem już. Dobranoc, Itachi.- powiedziałem najmilej jak mogłem. Uśmiechnął się i mruknął:
-Dzieciaki...- zaśmiał się krótko i zniknął w swoim pokoju. Wszedłem z powrotem do sypialni i zamknąłem drzwi opierając się o nie plecami... Westchnąłem przecierając twarz dłońmi i usiadłem na ziemi...
<Sakura?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz