Uśmiechnąłem się. Nie mówiłem jeszcze bratu o swoim planie. Chyba to dobrze... Od wczoraj nie odzywał się do mnie i tylko milczał w zamyśleniu... Spojrzałem na niego ukradkiem. Cisza. Taka niezręczna cisza... Wziąłem w rękę jabłko i pocałowałem Sakurę.
-Idę. Czas goni.- powiedziałem i narzuciłem płaszcz.
-Kiedy będziesz z powrotem?- spytała Sakura.
-Późno... Pewnie już w nocy...- odparłem i się skrzywiłem.- No nic.. Pa...- dodałem i poszedłem do gabinetu...
*****************************************
Do domu wróciłem, tak jak przewidywałem, po pierwszej... Wszedłem po cichu do sypialni i przebrałem się... Sakura leżała z zamkniętymi oczami. Chyba już spała...
<Sakura?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz