Zaśmiałem się i drugą ręką wyjąłem kunai z brzucha. Rana natychmiast się zasklepiła. Spojrzała na mnie ze strachem.
-C-co...?- wydukała.
-Juubi się kłania...- powiedziałem z jadowitym uśmiechem i rzuciłem nią z całej siły na drugą stronę. Uderzyła o pień drzewa i jeknęła osówając się na ziemię. Manku spojrzała na mnie. Sakura ładnie jej pomogła... Brzuch miała właściwie zasklepiony... Uśmiechnąłem się pod nosem. Wyciągnąłem cztery kunai i przywołałem węża. Podstawiłem mu broń pod pysk, a on wypuścił na nie swój śmiertelny jad... Zaśmiałem się pod nosem.
-Shinobi wioski liścia...- zakpiłem i rzuciłem dwa w Itachi'ego i dwa w Manku. Ani on, ani ona nie byli w stanie się przed nimi obronić. Trafiły. Po rękojeść. Podszedłem do brata i powiedziałem:
-Jesteś słabszy niż myślałem... A miałem nadzieję na chociaż trochę zabawy...- syknąłem.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz