Zamknąłem oczy i położyłem się na plecach. Odetchnąłem głęboko.
-No cóż... Tylko ja jestem mną i nic tego nie zmieni...- mruknąłem. Milczała. Ja również nie miałem zamiaru przerywać tej ciszy. Czułem jej skutek i wahanie. Z jednej strony była zrozpaczona, a z drugiej zła... Ciekawe które uczucie w końcu nią zawładnie... Przed oczami znów stanęła mi moja wioska... W ogniu... I później wszystkie tamte zdarzenia... Warknąłem cicho i otworzyłem oczy. Spojrzałem w niebo. Było już usiane po części gwiazdami i słońce zostawiało na dachach ostatnie promienie... Odetchnąłem głęboko.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz