Goniłem ją chyba z kwadrans... Nagle gwałtownie się zatrzymałem. Przede mną stał Pain

Wyhamowałem gwałtownie i ustawiłem w pozycji do walki. Zdziwiło mnie, że był sam i to w dodatku nie uzbrojony. Zmierzyłem go wzrokiem.
-Nagato...- warknąłem. Patrzył mi w oczy.
-Sasuke...- odparł spokojnie.- W akcie szacunku...- dodał i skłonił się. Zaskoczył mnie. Nie wiedziałem co mam zrobić.
-Czego chcesz?- warknąłem tylko.
-Złożyć... ofertę...- powiedział.
-Nie będę się targował... A już na pewno nie z tobą...- powiedziałem mierząc go wzrokiem. Nie atakował. Nawet nie próbował. Po prostu stał patrząc na mnie.
-Może jednak ją przemyślisz...?- spytał.- Sprawa jest bardzo prosta... Wręcz dziecinnie prosta...- zaczął.- Dołączysz do nas, a my zostawimy wszystkie, tak - dobrze słyszysz, WSZYSTKIE, wioski w spokoju i utworzymy lepszy świat w genjutsu. Albo zrównamy obecny z ziemią...- powiedział.
-Nie macie takiej mocy.- powiedziałem...
-Owszem, mamy...- powiedział. Nagle za nim pojawił się Dziesięcioogoniasty...

Cofnąłem się. Ogoniasta bestia stała spokojnie za Nagato... To nie była iluzja!
-Co ty wyprawiasz?!- wrzasnąłem.
-Pokazuje ci swoją moc. Dziesięcioogoniasty jest na me rozkazy. Słucha się mnie jak pies słucha właściciela..- powiedział.
-Łżesz!- krzyknąłem.
-Tak sądzisz..?- spojrzał na mnie i wyciągnął do bestii rękę.
-NIE!- krzyknąłem. Ale Dziesięcioogoniasty tylko polizał rękę Nagato.
-Usiądź.- powiedział Nagato, a bestia usiadła. (!) Zwężyły mi się źrenice.
-Czyli jak będzie...? Dołączysz do nas...? Ocalisz swoich przyjaciół, czy poddasz ten świat...?- spytał. Walczyłem z sobą. Po dłuższej chwili schowałem kusanagi schylając głowę. Wziąłem głęboki oddech i powiedziałem:
-Dołączę...- spojrzałem na Nagato. Uśmiechnął się.
-Dobrze robisz Uchiha. Nie pożałujesz swej decyzji. Ja słowa dotrzymam, o ile ty dotrzymasz swojej części obietnicy...- powiedział i podał mi płaszcz. Wyciągnął do mnie rękę. Uścisnąłem ją. Spojrzałem w niebo. Wziąłem płaszcz.
-Do zobaczenia Sasuke.- powiedział Nagato i zniknął wraz z bestią. Spojrzałem na płaszcz, po czym schowałem go do torby i wróciłem do towarzyszy.
Nie spałem całą noc... Nad ranem Sakura przyszła do mnie i dała mi kulki ryżowe.
-Dzień dobry Sasuke. Zjedz.- podała mi śniadanie.
-Dziękuję... Nie jestem głodny...- powiedziałem. Chciała iść, ale powiedziałem: - Sakura, poczekaj!- odwróciła się patrząc na mnie pytająco.
-Tak?- spytała.
-Czy... czy gdybym zrobił coś... coś co wygląda bardzo źle... nadal znaczyłbym coś w twoim życiu...?- spytałem patrząc w ziemię.
<Sakura?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz