niedziela, 21 grudnia 2014

Od Itachi'ego CD Kakashi #59

-Cholender...- warknąłem i podszedłem do Kakashi'ego.
-Czasu jest mało... Gdzie twoje rzeczy...?- spytał.
-Moje rzeczy?- uniosłem jedną brew.
-Ja mam swój plecak. Gdzie jest twój....?- spytał patrząc na mnie.
-Nie mam... Wszystko co mi potrzebne mam w pochwie...- powiedziałem i wskazałem na miecz. Skinął głową. Ruszyliśmy do Wioski Mgły...
Kiedy dotarliśmy na miejsce, naszym oczom ukazał się straszny widok... Ziemia czarna, zero drzew, trawy, krzaków... Nic... Kompletna pustka... Amaretasu pochłonęło wszystko... Nawet zgliszcz nie było... Zwyczajna pustka... Ludzi tej wioski spotkała potworną śmierć... Spojrzałem na to wszystko...
-I pomyśleć, że to ten Sasuke, który schodził z roweru by przenieść ślimaka na drugą stronę drogi...- wyszeptałem. Kakashi spojrzał na mnie, ale nic nie powiedział. Przybliżyłem dłoń do ziemi. To się stało niedawno... Najwyżej cztery godziny temu... Rozejrzałem się i wciągnąłem powietrze w nozdrza.
-Nie przyszedł tu piechotą... Nie ma drogi chakry... Musiał używać teleportacji... A później kontrolować zniszczenia z lotu...- powiedziałem. Przywołałem wielkiego kruka i wszedłem na niego.- Wsiadaj... Nie radzę chodzić po tej ziemi...- powiedziałem do Kakashi'ego, a ten wszedł na ptaka. Pokierowałem stworzenie w miejsce, gdzie kiedyś był gabinet... Ziemia w tym miejscu była wydrążona... Zapadnięta... Jakby coś dużego się tamtędy wydostało, lub przedostało do wioski... Obejrzałem dokładnie to miejsce. Na ziemi dostrzegłem kilka śladów tarcia...
-Czyli najpierw przywołał węża...- powiedziałem.- Tylko po co...?- zdziwiłem się marszcząc brwi. Trwała cisza...- Chodźmy z tego cmentarzyska... Więcej się nie dowiemy...- powiedziałem i zawróciłem ptaka.

<?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy