-O losie...- westchnąłem.- Powiedz im, że źle się czuję i śpię...- poprosiłem. Poszedłem do swojego pokoju. Dobiegała mnie ich rozmowa...
-Źle się czuje i śpi...- powiedziała Sakura.
-Acha... Jasne...- mruknęła Tsuhikii.
-Ej. To jest moje mieszkanie i Sasuke. Nie pozwalam wam tak po prostu sobie wejść. Itachi chce mieć spokój.- powiedziała Sakura. Jednak rozległy się kroki. Opadłem na łóżko z myślą:
~Już po mnie...~
Do pokoju zajrzała Sakura i podeszła na mnie.
-Itachi... Wybacz, ale są bardzo natarczywe...- powiedziała.
-Nic... Dzięki za próby...- podziękowałem. Sakurą wyszła, a ja zostałem sam z Tsuhikii i Manku... Milczałem... One zaczęły mówić, a ja niezbyt słuchałem... Mijały kolejne minuty, kwadranse, godziny... Zbliżała się dwudziesta pierwsza, kiedy usłyszałem skrzypnięcie drzwi.
-Sasuke...- szepnąłem i nie zważając na kłócące się Manku i Tsuhikii, poszedłem do przedpokoju. Sasuke już w nim nie było. Uniosłem jedną brew i poszedłem do kuchni. Również nikogo. Zajrzałem do sypialni Sakury i Sasuke... Leżał na łóżku pogrążony już właściwie we śnie. Nawet się biedak nie przebrał. Westchnąłem uśmiechając się ciepło i podszedłem do brata. Dotknąłem go delikatnie i szepnąłem:
-Sasuke... Przebież się...- powiedziałem. Nieprzytomnie wstał i zrzucił koszulę. Następnie padł z powrotem na łóżko jak kłoda. Wziąłem kołdrę i go przykryłem. Pogładziłem go po włosach i pocałowałem w głowę mówiąc:
-Dobranoc... Śpij dobrze... Należy ci się...- szepnąłem i zacząłem go głaskać po głowie. W tej chwili do sypialni weszła Sakura. Widząc Sasuke śpiącego, a mnie głaszczącego go po głowie, usmiechnęła się i podeszła do nas. Usiadła na łóżku przy Sasuke i pocałowała go mówiąc:
-W końcu sobie odpocznij... Zasłużyłeś...- powiedziała. W drzwiach do sypialni stanęły nadal pokłócone siostry.
<Manku? Tsuhikii? Sasuke? Sakura?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz