Szliśmy w ciszy. Przerwałem ją mówiąc:
-Wybacz mi, Sakura... I ty Manku...- powiedziałem zaciskając powieki.
-Za co?- spytały jednocześnie.
-Ciebie, Sakura, za to że obudziłem w nim tego Sasuke, którym jest teraz... A ciebie, Manku, za to że cię naraziłem... Nie powinienem...- powiedziałem. Brwi miałem ściągnięte, a po policzkach płynęły mi łzy i mieszały się z krwią.- Zabiłem w nim tego Sasuke, którego pokochałaś, Sakura... Tamten rok, to było tylko nikłe wspomnienie tego, jaki był przed Masakrą... Później było już tylko gorzej... Nienawiść ma to do siebie, że im bardziej ją tłumisz, tym ona jest silniejsza... A on tłumił ją całe lata...- zacisnąłem powieki. W tym momencie na drodze stanął nam Orochimaru.
-O... Zabłądziliście...?- spytał sycząc.
-Orochimaru...- warknąłem patrząc na niego spodełba.
-Pamiętasz mnie? To miłe. Ja ciebie też pamiętam, Uchiha. Takich osób się nie zapomina...- uśmiechnął się jadowicie.
-Czego chcesz od Sasuke...? Po co ci on...?- spytałem.
-O... Ja tylko pomagam mu się rozwijać...! Chcę dla niego jak najlepiej...- oblizał się swym długim językiem. W tym momencie za nim stanął Sasuke.
-Sasuke? O wilku mowa...- powiedział Orochimaru.- Tak sobie rozmawialiśmy...- dodał patrząc na mnie.
-Zejdźcie nam z drogi...- warknął Sasuke.
-Nie pozwolę by ten gad pchał ci jad do głowy!- krzyknąłem i puściłem w powietrze kruka, którego w jednej chwili zeżarł wąż Orochimaru, który pojawił się nie wiadomo skąd.
-Ładnie prosi... A jak ktoś prosi, to się nie odmawia...- syknął Sannin i jego wąż walnął w nas ogonem. Wywaliło nas na skraj polany. Wstałem na chwiejnych nogach. Spojrzałem na nich.
-Muszę coś jeszcze załatwić... Wiesz, co robić... Uchiha...- powiedział Orochimaru i wtopił się w ziemię. Stałem naprzeciwko Sasuke. Powiedziałem:
-Nie możesz mu ufać, Sasuke... Zapewne najpierw nauczy cię wszystkiego co sam potrafi, a później odbierze ci twoje ciało i posiądzie Sharingan...!- powiedziałem.
<Sasuke?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz