Spojrzałem na nią nie odwracając głowy...
-Możliwe....- odparłem po chwili namysłu.
-Chodź... Nie ma co tu przesiadywać... Zapewne i tak do niczego nie dojdziesz w tym rozmyślaniu, więc tylko marnujesz czas i zdrowie... Zimno już... Chodź do domu...- powiedziała.
-Domu...? A gdzie jest "dom"?- spytałem.
-Jak to? Przecież mieszkasz z Sakurą...- spojrzała na mnie nie rozumiejąc.
-"Dom" to nie ściany, meble, budynek... To miejsce gdzie przebywa twoja rodzina... A ja nie wiem, gdzie przebywa moja żyjąca rodzina...- wyjaśniłem nie odwracając się.
-Sakura jest twoją rodziną... My z Manku nią jesteśmy...- powiedziała.
-Moja rodzina została w ponad 99% zabita przeze mnie samego... Jedyny procent jaki jeszcze żyje, to Sasuke... A jego nie ma w moim zasięgu... Idź do Manku... Powinnyście być teraz razem...- powiedziałem.
-Dlaczego?- zdziwiła się.
-Są święta... Rodzina powinna je spędzić razem...- odparłem. Dłuższą chwilę trwała cisza.
<Tsuhikii?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz