Natychmiast wstałem, ale po chwili serce znów odzyskało normalne tempo, zwolnił oddech i opuściły mnie emocje...
-Co jest?- spytała Tsuhikii.
-Niech załatwią to sami... Między sobą...- powiedziałem znów siadając na barierce mostu.
-Co z tobą? Masz szanse go złapać...- spytała zdziwiona Tsuhikii. Spojrzałem na nią i posłałem jej uśmiech.
-Nie chcę go łapać... Tylko sam może zmienić swe postępowanie... Ja do tej pory tylko pogarszałem sprawę... Lepiej będzie, jeśli zostaną sami... W razie potrzeby będę interweniował... Ale na razie nie ma potrzeby...- odparłem.
-To Nukenin... Powinien stanąć przed Hashiramą...- powiedziała. Manku trąciła ją łokciem.
-Wiem... Ale nie dalibyśmy rady go przed niego zaciągnąć...- powiedziałem.- Poza tym...- zacząłem, ale nagle podleciał do mnie mój kruk. Spojrzałem na niego.
-Poza tym co? I co powiedział ci kruk...?- spytały jednocześnie.
-Poza tym skoro wszyscy członkowie ANBU Wioski Trawy nie dało mu rady... My sami też nie mamy szans, a nasi ANBU są rozrzuceni po całej wiosce... Nie zdążyliby...- odparłem.
-Jak to...? O czym ty mówisz...?- zdziwiły się.
-Zniszczyli Wioskę Trawy... Nie ma tam już wioski... Tylko naga, czarna ziemia wypalona Amaretasu...- wyjaśniłem. Obydwie zadrżały.- Same widzicie... Tego chłopaka nie da się do niczego zmusić... Sam musi tego chcieć...- powiedziałem patrząc w wodę.
<Manku? Tsuhikii?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz