niedziela, 21 grudnia 2014

Od Itachi'ego Cd Blood/Sakura/Manku # 64

Kiedy Sasuke zniknął, krzyknąłem:
-Sasuke, nie!- ale było za późno. Oboje uciekli. Walnąłem pięścią w ziemię aż się zatrzęsła. Zacisnąłem powieki i pięści, po czym wstałem powoli.
-Leż, Itachi. Zaraz kogoś tu po was przyślemy.- powiedział Blood. Spojrzałem na niego.
-I co to da...? On i tak dopnie swego... Zaraz znów ktoś będzie ranny... Szkoda czasu...- powiedziałem.- Kunai, które rzucił we mnie i Manku są zatrute. Ja już i tak jestem skończony, a kropka nad "i" mojego życia dawno już napisana, więc mną nie ma co zajmować łóżek w szpitalu... Zabierzcie stąd Manku... Ona jest jeszcze dzieckiem... Ma całe życie przed sobą...- powiedziałem i spojrzałem w miejsce, gdzie przed chwilą stał Sasuke...
-Itachi... To nie było pytanie o zgodę...- warknął Blood.
-Ja też nie pytałem cię o zgodę...- odwarknąłem. Zamilkł. Nikt się nie ruszył.- Nie chcecie sami tego zrobić, to nie...- warknąłem i podszedłem do Manku. Wyrwałem z jej ramion kunaie. Następnie oderwałem dwa podłużne kawałki ze swego płaszcza i założyłem je jak opaski uciskowe. Później wziąłem ją ostrożnie na ręce i, z początku się chwiejąc, zabrałem do szpitala...

Po godzinie pozwolono mi do niej wejść. Leżała blada jak trup. Usiadłem przy niej.
-Itachi...- wyszeptała.
-Nic nie mów... Już jest wszystko w porządku...- powiedziałem łapiąc ją za rękę. Spojrzała na mnie przez uchylone ledwie oczy.
-Co z tobą...?- spytała słabo.
-Nic... Sasuke zniknął... Nie ma nawet śladów jego chakry, ani chakry Orochimaru... Po prostu zniknęli... Nie ma już szans na odnalezienie ich... Dopuki sami nie będą chcieli zostać odnalezieni, do puty ich nie znajdziemy... Krótka piłka...- odparłem.
-A jak z tobą...?- zadała następne pytanie.
-Nic... Już od dłuższego czasu jestem właściwie martwy, więc jeden krok w tą czy tamtą stronę, nie robi mi różnicy...- odparłem patrząc na nią.

<Manku?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy