Skrzywiłem się. Myślełem, że będzie chociaż trochę zabawy... Machnąłem ręką.
-Możemy wywiesić ich za stopy na zewnątrz... Może ściągnie to ANBU... Byłaby jakaś rozrywka...- zaproponowałem. Chwilę się zastanawiał. W końcu tylko wzruszył ramionami.
-Jeśli chcesz...- mruknął. Uśmiechnąłem się pokazując kły. Wziąłem oba ciała i powiesiłem je na oczach ludzi na ganku. Ludzie zaczęli uciekać krzycząc. Zaśmiałem się. Wskoczyliśmy z Kakashi'm na dach. Już po chwili pojawiło się dwunastu członków ANBU... Uśmiechnąłem się mrużąc oczy.
-To ci Nukenini Rangi A z Konohy!- krzyknął ktoś. Uśmiechnąłem się skwapliwie i spojrzałem na Kakashi'ego.
-Jest tu coś na czym ci zależy....?- spytałem.
-A czemu pytasz?- uniósł jedną brew.
-Jak nie... To chyba można ją zniszczyć...- odparłem.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz