Objąłem ją.
-Jak łapki...?- spytała.
-A, dobrze... Nie zwaliłem na nie żadnych ścian, więc już sukces.- zaśmiałem się. Spojrzała na mnie z wyrzutem.
-Jak możesz...?- spytała z żalem.
-Och no przepraszam...- powiedziałem ze skruchą.- Jakoś ci muszę wszystko wynagrodzić...- powiedziałem i przyciągnąłem ją do siebie j zacząłem powoli całować ją po szyi. Coraz namiętniej i czulej.
<Sakura?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz