Stanęliśmy u bramy wioski... Rozeszli się w ciszy... Zostałem tylko ja, Itachi i Sakura... Brat cały dzień obserwował mnie... Poprosiłem:
-Itachi... Powiesz Hashiramie, że jesteśmy...?- spytałem.
-Jasne...- skinął głową... Zostaliśmy z Sakurą sami. Ruszyliśmy do domu...
Sakura weszła pierwsza. Ja rzuciłem plecak na szafę w naszej sypialni i podszedłem do drzwi.
-Gdzie idziesz?- spytała zaniepokojona.
-Nie wiem... Potrzebuję pobyć sam...- szepnąłem i wyszedłem na ulicę... Skierowałem się na pole treningowe. Przeszedłem całą wioskę kilka razy... Na koniec poszedłem w szarym płaszczu naciągniętym na oczy do baru... Nie chciałem by ktokolwiek mnie poznał... Poprosiłem o piwo i wyszedłem. Usiadłem na moście odkręcając butelkę... Spojrzałem w wodę. Księżyc odbijał się w niej jak w lustrze. Wypiłem zawartość butelki i wywaliłem pustą do kosza. Następnie wskoczyłem na dach jednego z wyższych domów i spojrzałem na księżyc. Położyłem się zmieniając w wilka i spojrzałem smętnie na księżyc. Westchnąłem...
Do domu wróciłem późno w nocy. Wszedłem cicho do mieszkania. Dostrzegłem światło w kuchni. Poszedłem tam... Przy stole, na którym stała świeca siedział Itachi. Spojrzał na mnie. Chciałem iść, ale brat mnie zatrzymał.
-Sasuke...- powiedział. Zatrzymałem się nie odwracając. Nie chciałem by patrzył mi w oczy...
-Tak...?- spytałem niepewnie.
-Nie wiem co ukrywasz, ale czuję, że nic dobrego... Przemyśl wszystko... Nie będę cię wypytywał... Ale wiedz, że masz we mnie oparcie...- powiedział. Skinąłem głową. Poszedłem do sypialni i przebrałem się. Położyłem się koło Sakury...
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz