poniedziałek, 15 grudnia 2014

Od Sasuke CD Sakura #238

Otworzyłem oczy. Był wczesny poranek. Przeciągnąłem się ziewając i spojrzałem ja śpiącą jeszcze Sakurę. Uśmiechnąłem się i delikatnie ją pocałowałem. Usmiechnęła się przez sen. Wstałem z łóżka i przetarłem twarz dłońmi. Westchnąłem. Poszedłem do łazienki, wziąłem prysznic i ubrałem się przyzwoicie. Chciałem wyjść z domu, kiedy zatrzymała mnie Sakura.
-A śniadanie?- spytała karcąco.
-A... E... Zjem coś w mieście...- stwierdziłem wzruszając ramionami i wyszedłem. Jednak w połowie drogi do gabinetu zawróciłem i wpadłem jak burza do mieszkania. Itachi właśnie wychodził z pokoju i prawie go staranowałem.
-A ty co? Koń na sterydach?- spytał patrząc na mnie zaskoczony. Wyszczerzyłem białe kły i wpadłem do kuchni. Sakura spojrzała na mnie zaskoczona przestając mieszać kawę. Doskoczyłem do niej i pocałowałem ją.
-Wybacz. Ale zapomniałem o tym.- uśmiechnąłem się i wyskoczyłem na ulicę przez balkon. Ruszyłem pędem do gabinetu. Sakura krzyknęła za mną:
-Tylko się nie zabij, Piracie Drogowy!- wrzasnęła. Odwróciłem się i posłałem jej salut ze szczerym uśmiechem biegnąc dalej...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Do domu wróciłem późno w nocy. Wszedłem zmordowany do sypialni i przebrałem się. Sakura spojrzała na mnie podnosząc oczy znad książki.
-Zmęczony?- spytała.
-Taaa... Ale... Trochę siły jeszcze mam...- odparłem z zawadiackim uśmiechem i wziąłem ją na ręce całując namiętnie oo szyi.

<Sakura?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy