Spojrzałem na nią jak spała. Uśmiechnąłem się i zamknąłem oczy. Znów nie
mogłem spać... Jak już zasnąłem, męczyły mnie koszmary... Zbudziłem się
po trzeciej trzydzieści i ruszyłem na pole treningowe. Zacząłem swój
codzienny trening, mimo przeciwwskazań lekarzy i Sakury. Musiałem się
wyżyć i zająć czymś swój umysł. Po szóstej ruszyłem do domu by wziąć
prysznic i się przebrać. Szósta dwadzieścia wyszedłem do gabinetu, a w
wyjściu zatrzymała mnie Sakura:
-Gdzie byłeś?- spytała.
-Na polu
treningowym.- odparłem.
-Nie powinieneś jeszcze ćwiczyć...- skarciła
mnie.
-Nie umiem nie trenować. To jakby zabronić rybie pływać...-
powiedziałem i pocałowałem ją
.- Wracam po południu. Dzisiaj wyrwę się
wcześniej.- powiedziałem i zniknąłem.... Do domu wróciłem po siedemnastej i od razu poszedłem do Sakury...
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz