Zasnęła. Ja leżałem jeszcze jakiś czas patrząc w sufit. Martwiłem się o Itachi'ego... Nie wrócił na noc do domu... Niby był dorosły, wiele lat ode mnie starszy, ale zaniepokojony nie mogłem spać... W końcu jednak zmęczenie wzięło górę i zasnąłem....
Obudziłem się bardzo wcześnie. Sakura jeszcze spała, a Itachi'ego nadal nie było. Westchnąłem i pocałowałem Sakurę, po czym ogarnąłem się i do gabinetu...
**************************
Wróciłem po 22:30... Itachi'ego nigdzie nie było. Sakura nie spała. Poszedłem do sypialni, gdzie czytała książkę, przywitałem się i spytałem:
-Był tu Itachi?- spojrzała na mnie unosząc jedną brew.
-Nie... Myślałam, że wrócił później i poszedł rano z tobą..- odparła.- A co? Nie?
-No właśnie nie... Gdzie on się włóczy...?- westchnąłem.
<Sakura?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz