Spojrzałem na Itachi'ego. Wstałem z kanapy. Nie było co kłamać. I tak w
końcu by się dowiedział. Mieliśmy najdalej dwa miesiące, zanim wszystko
by się wydało, więc po prostu trzeba było przemóc się i powiedzieć mu
prawdę.... Stanąłem naprzeciw brata i poprosiłem:
-Chodź na balkon...-
poprosiłem. Zdziwił się i zaniepokoił, ale poszedł za mną.
-Co się
stało...?- spytał kiedy stanęliśmy ja balkonie.
-No... Hm... Nie zabij
mnie... Okay?- spojrzałem na niego. Zmarszczył czoło.
-Nie wiem o co ci
chodzi, ale nie wygląda to dobrze...- powiedział poważnie.
-Ale mnie nie
zabijesz...? Obiecaj mi to...- spojrzałem bratu w oczy. Skinął głową i
położył rękę na sercu.- Bo widzisz...- zacząłem niepewnie.- Ja i
Sakura...- zawahałem się.- My... Spodziewamy się dziecka...-
powiedziałem i zamknąłem oczy błagając w duchu, by mnie nie zabił...
<Itachi?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz