niedziela, 21 grudnia 2014

Od Sasuke #280

Po walce Orochimaru z Blood'em i Tsanbiką, szybko zniknąłem i pojawiłem się przed jedną z opuszczonych jaskiń Akatsuki. Znów trzeba było zmienić hasło... Skrzywiłem się i zastanowiłem. Stwierdziłem, że nowym hasłem będzie pieczęć psa i na taką też je zmieniłem. Następnie schroniłem się we wnętrzu jaskini. Podszedłem do brzegu jeziora i wyszedłem na suchy ląd. Następnie podszedłem do ściany jaskini i położyłem się patrząc na sklepienie.
-Mieliśmy mieć trening...- powiedział Juubi.
-Wiem...- wzruszyłem ramionami.
-To co jest?- spytał.- Już czas... Czemu nie idziemy?- wydał z siebie pomruk.
-Bo mamy jeszcze kwadrans... Po co mamy się spieszyć...?- znów wzruszyłem ramionami.
-Orochimaru nie akceptuje spóźnień...- mruknął.
-Nie ma potrzeby tolerancji...- odparłem i zamknąłem oczy. Chwilę odpocząłem, po czym wstałem i skierowałem się ku wyjściu z jaskini... Użyłem Kanchi. Nikogo nie było w pobliżu... Złożyłem więc pieczęć i wyszedłem z jaskini, która natychmiast na powrót się zamknęła. Złożyłem pieczęć i znalazłem się na umówionej polanie. Orochimaru właśnie się na niej pojawił.
-Dałeś dziś ciała...- mruknąłem do niego.
-Czyżby...?- spytał i zza drzewa wyszedł jego wąż z jakimś poturbowanym chłopakiem.
-Zamiana jutsu połączona z kontrolą umysłu..?- spytałem mrugając oczami. Uśmiechnął się.
-Dokładnie...- zmrużył oczy i oblizał się.
-Nie doceniłem cię...- powiedziałem.- Przyjmij przeprosiny...- dodałem.
-Przyjmuję... Więc zasada pierwsza: zawsze doceniaj, nie ważne kogo - przyjaciela czy wroga.- powiedział. Skinąłem głową.- Dobrze... Uchiha... Pokaż mi swoje przywołanie... Jestem ciekaw twych postępów...- znów się oblizał. Ponownie skinąłem głową i przedstawiłem mu swoje jutsu przywołania. Podejdź mną pojawił się ogromny wąż... Orochimaru uśmiechnął się swoim stałym, jadowitym, sposobem.
-Dobrze... Widzę, że jesteś pojętny... Nie będzie potrzeba się z tobą cackać... To dobrze... Bardzo dobrze...- powiedział. Uśmiechnąłem się pod nosem. W końcu ktoś zaczął mnie doceniać... Nareszcie... Zawsze byłem "bratem Itachi'ego"... W jego oczach byłem "Sasuke Uchiha"... Byłem sobą...

Po pół godziny Orochimaru pokazał mi już dziesięć technik. Część już znałem, ale dowiedziałem się więcej. Wtedy powiedział, że jego trening zakończony. Spojrzałem na niego.
-Tak szybko...?- spytałem.
-Tak... Trzeba dawkować nową wiedzę... Ludzki umysł nie jest w stanie bezbłędnie opanować więcej niż siedem technik w ciągu 12 godzin... Jesteś zdolny... I dlatego poznałeś nie siedem, a dziesięć technik, czyli o prawie 50% więcej... Jednak nie jesteś jeszcze mistrzem... Musisz się oszczędzać... Nie za dużo, ale musisz... Inaczej nic ci taki trening nie da... Poćwicz te techniki przez nie więcej niż piętnaście minut każda... Ja jestem od teorii... Praktykę musisz załatwić sam...- wysyczał.- I tak dałem ci wiele... Ma Pieczęć była... Prezentem... Bardzo cennym...- dodał i zniknął... Niezbyt zrozumiałem. W sumie nic nie wiedziałem o pieczęci... Tylko tyle, co powiedziała mi Anko... Ale nie ufałem jej... Na samo wspomnienie dziwnej czerwonowłosej się skrzywiłem.
-Wyjątkowo wkurzająca osoba...- powiedział Juubi.
-Tsa... Wyjątkowo...- mruknąłem.
-Twa Pieczęć jest tajemnicą... Nie dla mnie, ale dla ogromnej większości stworzeń... W sumie... Tych, którzy cokolwiek wartościowego o niej wiedzą, można policzyć na palcach jednej ręki... A nawet nie trzeba liczyć... Są tylko dwie...- ziewnął.
-Orochimaru i ty...? Prawda...?- spytałem.
-Owszem.- potwierdził.
-Powiedz mi coś o Pieczęci...- powiedziałem.
-Nic za darmo...- zaśmiał się.- Ja tutaj siedzę i się nudzę w tej klatce, a ty w zamian za to chcesz otrzymywać cenne informacje?!- zakpił.- Powodzenia życzę!- dodał drwiąco.
-Trudno... Dowiem się od Orochimaru...- wzruszyłem ramionami.
-Nic ci nie powie... To wyjątkowe stworzenie...- powiedział Juubi.
-A tak w sumie... Kim on jest...? Bo nie człowiekiem...- spytałem.
-Dobre pytanie... Mogę ci na nie odpowiedzieć...- powiedział.- Orochimaru to ani człowiek, ani wąż.- odparł.
-A to się nazywa odpowiedź, która nie daje odpowiedzi...- mruknąłem.
-Mogłem po prostu milczeć... Nie wdzięczny...- prychnął Juubi i zamilkł. Przewróciłem oczami i złożyłem pieczęć. Znalazłem się przed jaskinią. Użyłem Kanchi. Nikogo. Złożyłem więc pieczęć i wszedłem do jaskini. Zamknęła się tuż za mną. Następnie ćwiczyłem po kwadrans każdą z technik zaprezentowanych przez Orochimaru. Po dwóch i pół godziny skończyłem i położyłem się na ziemi. Zmieniłem się w wilka i zamknąłem oczy. Zbliżała się noc i byłem zmęczony... Ziewnąłem. Chciałem już spać i praktycznie byłem już pogrążony we śnie, kiedy Juubi powiedział:
-Tak bez pożegnania...? Powinni cię nauczyć dobrych manier...- warknął.
-Zamknij się... Staram się spać...- mruknąłem.
-Ładnie to tak się do mnie zwracać...? Ode mnie pochodzi cała chakra na świecie, więc trochę szacunku...!- warknął.
-Daj sobie spokój...- mruknąłem i zacząłem go ignorować. Mówił coś, a ja jak grochem o ścianę go olewałem. W końcu mu się znudziło i zamilkł. Uśmiechnąłem się zadowolony i zasnąłem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy