niedziela, 21 grudnia 2014

Od Sasuke CD Kakashi/Itachi #284

Podszedłem bliżej i położyłem mu dłoń na ramieniu.
-Ja nadal pamiętam o naszej umowie...- powiedziałem patrząc mu w oczy.- Spokojnie... Wszystko ma swój czas...- dodałem. Nagle Itachi znów rzucił we mnie, ale używając Kage Shuriken no Jutsu. Odwróciłem się przewracając oczami i kopnąłem Kakashi'ego na ziemię, a sam wybiłem się z rąk i przeskoczyłem nad nimi. Przeleciały tuż nad głową Kakashi'ego i nagle zawróciły niższą trajektorią. W jednej chwili znalazłem się przy leżącym jeszcze Kakashi'm i dotknąłem go używając techniki teleportacji i oboje znaleźliśmy się za Itachi'm. Sam znów złożyłem pieczęć i znalazłem się nad shurikenami. Z całej siły kopnąłem w nie od góry, a te wbiły się w ziemię. Zrobiłem odbijając się od nich salto i gładko wylądowałem kilka metrów przed starszym bratem.
-Widzę, że tobie się to nadal nie znudziło...- mruknąłem.- W sumie to świetna zabawa, taka bezustanna walka z tobą... Szkoda, że się nie starasz... No chyba, że jesteś aż tak słaby...- uniosłem drwiąco jedną brew.
-Dlaczego ty to robisz, Sasuke...?- spytał Itachi.
-W końcu znalazłem kogoś, kto chociaż udaje, że widzi we mnie kogoś wartościowego...- odparłem.
-Przecież wszyscy widzieli w tobie taką osobę! Ja, Sakura, Kakashi... Wszyscy! To ty sam to zepsułeś!- powiedział.
-Ach tak...? A kto zawsze był "Itachi'm Uchihą", a kto tylko "młodszym bratem Itachi'ego Uchihy"? He? No kto?- spytałem.
-Czyli nadal chodzi ci o to? Doprawdy? O sprawy sprzed przeszło dziesięciu lat?!- spytał zaskoczony.
-Nie, Itachi... Chodzi o całe moje życie... Zawsze stałem w waszym cieniu... Zawsze byłem tylko "waszym młodszym bratem"... A później dodatkowo pokazywano mnie palcami, szeptano, bano się... Wzbudzałem strach, niechęć, wstręt i żałość... Jak myślisz... Czy to było godne życie...?!- spytałem. Milczał.- Nie wiesz? A rzekomo jesteś geniuszem! To ja ci powiem: NIE. To nie było gone życie. Zawsze byłem niżej. I zawsze tlumiłem w sobie tego siebie którym byłem, bo chciałem wam dorównać... A teraz jestem sobą! I co?! Podoba się?!- warknąłem i ruszyłem na niego z kusanagi z przepuszczoną błyskawicą. Próbował mnie zablokować, ale bez skutku. Przebiłem go na wylot w brzuch i następnie użyłem Chidori Eiso... Stał jednak patrząc na mnie. Zacisnąłem pięści. Kakashi patrzył na mnie cały ten czas... Nie wiem jak na mnie patrzył... Zbyt byłem ślepy... Teraz patrzyłem tylko na brata... Wściekły... Wyrzuciłem z siebie to, co trzymałem w sobie od tak dawna. Patrzyłem na niego z nienawiścią. Trwała śmiertelna cisza.

<?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy