Minęły dwa dni, od kiedy leżałem w szpitalu... Już teraz odczuwałem tęsknotę... Odwiedzał mnie brat i Kakashi przychodził pod wieczór, ale brakowało mi Sakury... Tego dnia nie wytrzymałem... Wstałem mimo potwornego bólu, odłączyłem się od wszystkich urządzeń i zdjąłem inchalator. Następnie ruszyłem utykając na chwiejnych nogach do sali obok, gdzie spodziewałem się zastać Sakurę... Kiedy tam wszedłem i ją zobaczyłem, szepnąłem:
-Sakura...- podszedłem do jej łóżka i usiadłem na krańcu oddychając ciężko. Spojrzała na mnie.
-Sasuke... Co ty tu robisz...?! Powinieneś leżeć i być pod kroplówką!- zganiła mnie. Miała słaby głos i podkrążone oczy. Uśmiechnąłem się i pogładziłem ją po policzku.
-Nie umiałem wytrzymać bez ciebie...- szepnąłem.
<Sakura?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz