Przez kolejne dwa dni, postanowiłem opanować kilka, a może nawet kilkanaście następnych technik ognia... Uwolnienie miałem już opanowane, więc nie powinno być jakoś potwornie trudno. Zacząłem od tego, by obudzić w sobie Uwolnienie Płomieni, które miałem we krwi. Zajęło mi to godzinę, ale w końcu się udało... Dalej miałem dostęp do większej ilości technik... Przećwiczyłem dokładnie Hana Ninpō: Hyakkoryōran, Katon: Bakufū Ranbu, Katon: Dai Endan, Katon: Endan, Katon: Benijigumo, Shishi Rendan, Katon: Kaen Senpū i Mōjōrō ... Po wyczerpującym dniu szybko zasnąłem, by nazajutrz kontynuować trening. Tym razem zająłem się Katon: Gōka Mekkyaku oraz Tsukuyomi i przygotowywaniem do powrotu. Kiedy opanowałem kolejny Katon i genjutsu (ostatnie zajęło mi kilka godzin...), poczułem jak moje ręce same składają się w pieczęć, a me ciało zaczęły oplatać czarne płomienie. Tak mnie to zaskoczyło, że się rozproszyłem, a płomienie zniknęły... Rzuciłem się jak tygrys do podręcznika... Zacząłem szukać...
"Amaterasu jest najwyższą poziomem techniką Uwolnienia Ognia i według wielu, jednym z najpotężniejszych istniejących ninjutsu. Zostało powiedziane, że reprezentuje „Materialny Świat i Światło” (物質界と光 , Busshitsukai to Hikari), przeciwieństwo Tsukuyomi, genjutsu o podobnej mocy i inne dōjutsu Mangekyō Sharingana.
O czarnych płomieniach Amaterasu mówi się, że palą się w piekle i są gorące jak słońce, zapalając w centrum zainteresowania wizji użytkownika. Choć płomienie zostały określone jako nieuniknione, Amaterasu zostało kilka razy uniknięte.
Płomienie są zdolne niemal spalić wszystko co stoi na ich drodze, zduszą nawet regularne techniki ognia z łatwością. O Amaterasu zostało powiedziane, że nigdy nie przestanie płonąć; nawet gdy wszystko złapane przez Amaterasu zostało całkowicie zredukowane do popiołu lub zniszczone, to ciągle może płonąć przez siedem dni i siedem nocy. Nie może zostać ugaszone wodą bądź też żadną inną normalną metodą. Jedyną rzeczą, jaką płomienie zawiodły w spaleniu jest czakra zmieszana piaskiem. Jednak płomienie palą dość powoli, pozwalając czasem uderzonemu przez Amaterasu na usunięcie jakiejkolwiek odzieży lub części ciała, która została złowiona w ogniu. Niektórzy są w stanie usunąć płomienie z jego ciała używając Shinra Tensei. Wykorzystanie tej techniki daje także ogromne obciążenie dla użytkownika, zazwyczaj powodując krwawienie ich oczu."
-Czyli Amaretasu...- wyszeptałem i zatrzasnąłem książkę. Rozejrzałem się. Stwierdziłem, że dopiero południe, a podróżować mogę również w nocy, więc nie ma powodu, dla którego nie miałbym teraz udoskonalić swej nowej umiejętności... Zacząłem ćwiczyć. Pot lał się ze mnie strumieniami i byłem bardzo zmęczony, bowiem Amaretasu pochłaniało ogromne pokłady chakry... Jednak po półtorej godziny, byłem już podszkolony i tak wyczerpany, że i tak więcej z siebie dać nie mogłem... Padłem dysząc na ziemię. Zamknąłem oczy. Uśmiechnąłem się do siebie...
~No Sasuke... Cztery dni i około dwudziestu nowych technik... Jeszcze miesiąc i będziesz w stanie zbudować nowy świat...~ pomyślałem zadowolony ze swych postępów. Następną godzinę odpoczywałem i regenerowałem chakrę, by o około 16:30 ruszyć w drogę powrotną...
*Nad ranem...*
Stanąłem w bramie wioski... Słońce dopiero podnosiło się znad widnokręgu... Odetchnąłem głęboko. Zanim przestąpiłem granicę wioski, spojrzałem jeszcze raz za siebie... Gdzieś tam - w oddali - był mój dawny dom... Miejsce, gdzie zostało uwięzione me serce i dusza... Westchnąłem i ruszyłem w stronę domu Minato... Kiedy wszedłem, Johin jeszcze spał... Postanowiłem go nie budzić i ruszyłem nad rzekę... Zacząłem jeszcze raz czytać podręcznik... Wstał dzień, a na pole treningowe weszli pierwsi, którzy odbywali trening. Uśmiechnąłem się mimo woli i zacząłem jeść jabłko... Ten spokój i monotonia... Tak pamiętałem to miejsce i właśnie z tym kojarzyła mi się owa wioska...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz